ROZWÓJ OSOBISTY W MAŁŻEŃSTWIE. EGOIZM CZY BUDOWANIE?

Panuje takie przekonania wśród ludzi, że wchodząc w związek małżeński to już koniec wolności, a o swoim rozwoju można zapomnieć! Czy jest możliwy rozwój osobisty w małżeństwie? Czy może rozwój osobisty jest objawem egoizmu? Przecież teraz powinniśmy rozwijać nasze małżeństwo, a nie przeznaczać czas dla indywidualne wzrastanie… Mam inne zdanie w tej kwestii i poniżej postaram Ci wytłumaczyć, jak to jest naprawdę i że warto dbać o rozwój osobisty zawsze.

Biorę udział w akcji: Tydzień Małżeństwa w Internecie, która trwa 7-14 luty. Jej organizatorką jest Ewa z bloga MOCEM.  Sama akcja jest częścią obchodów Międzynarodowego Tygodnia Małżeństwa. Tutaj znajdziesz więcej informacji:

Dziś jest drugi dzień akcji z tematem przewodnim: Małżeństwo jest ważne. Wczoraj było: Małżeństwo jest fajne i w ramach tego dnia stworzyłam artykuł o małżeńskich randkach w domu z nutką zmysłowości. 

Małżeństwo ogranicza. Czy oby na pewno?

Decydując się na to, by zostać żoną wiedziałam, że część mojej wolności zostanie oddana na rzecz naszego związku i nie miałam z tym żadnego problemu. Jednak nie oznacza to, że od teraz, odkąd jestem żoną mam całkowicie się wyrzec siebie i robić tylko to, co mój mąż oczekuje ode mnie w myśl służby tym, których kocham. Nie oznacza to również, że zawsze robię tylko to, na co mam ochotę i lekceważę męża i jego potrzeby. Nic z tych rzeczy. Więc jak z tym jest?

Doświadczam ograniczeń w małżeństwie, ale też mam swoją przestrzeń wolności. U mnie to trochę inaczej wygląda, z tego względu, że pracuję z domu. Choć zdążyłam się przekonać, że coraz więcej wierzących kobiet decyduje się na pozostanie gospodynią domową, co dla mnie jest jak najbardziej pracą! I walczę z fałszywym myśleniem, że kobieta nie pracująca zawodowo to w domu tylko siedzi i pięknie pachnie.

To, co mnie ogranicza w małżeństwie i nie daje mi pełnej wolności to:

  • wspólnie planujemy wydatki (co za ulga, że już nie robię tego sama!)
  • pytam męża czy nie ma nic przeciwko, że wyjdę z przyjaciółką na kawę (nie, nie pytam go o pozwolenie, lecz szanuję, że może ten wieczór chcieć spędzić ze mną)
  • konsultuję z małżonkiem kwestie ważnych decyzji np. otworzenia firmy, zmiany pracy itp. (to wpływa na wspólne życie)
  • mam domowe obowiązki (mój mąż też je ma!), z których uczciwie chcę się wywiązać, jako żona
  • mam obowiązki wobec męża, które naturalnie wypływają z miłości np. troszczyć się o jego zdrowie i stan psychiczny
  • wspólne planowanie (tutaj nie zawsze moje plany pokrywają się z planami męża i trzeba się dogadywać)
  • nie robię tego, co chcę i kiedy chcę, bo szanuję stałą obecność drugiego człowieka w moim życiu
  • posłuszeństwo mężowi (ale nie ślepe, lecz realizowane z wiarą)

Wbrew pozorom te ograniczenia są dla mnie dobre i dają mi poczucie bezpieczeństwa. I tutaj muszę podkreślić, że nie należę do uległych kobiet. Raczej mam świadomość swojego zdania i trudno mi je zmienić, a co więcej od dziecka zawsze byłam niezależna. W tym aspekcie małżeństwo mnie kosztuje i jest dla mnie drogą świętości, gdyż jest też drogą poświęcenia mojej niezależności, w tym także finansowej, i zaufania mężowi, którego kocham.

Czy w związku z tym mój rozwój osobisty jest zaniedbany? Absolutnie nie!

Miłość - główny czynnik rozwoju osobistego

Paradoksalnie odkąd poznałam swojego męża rozwijam się w szalonym tempie! Dlaczego? Bo najważniejszym czynnikiem wzrastania całego człowieka jest MIŁOŚĆ! I jeśli małżeństwo jest dla mnie ważne, to miłość w małżeństwie będzie budować nas, jako wspólnotę i jedność, ale także każde z osobna.

Bo właściwie, o co chodzi w tym całym rozwoju osobistym? Mam wrażenie, że wielu trenerów tej dziedziny nie wiem, z czym to się je. Wcale mnie to nie dziwi, gdyż trudno znaleźć jednoznaczną i konkretną definicję. A cała idea jest niesamowicie naturalna i prosta!

Człowiek ciągle się rozwija. Najpierw był zygotą, potem płodem, następnie dzieckiem, nastolatkiem, dorosłym. W całym tym okresie wzrasta szybciej lub wolniej. W rozwoju biologicznym nie ma czegoś takiego, jak zatrzymanie się w miejscu, bo to oznacza śmierć. Procesy biologiczne ciągle funkcjonują i idą do przodu. Inaczej jest w przypadku rozwoju intelektualnego, duchowego i psychicznego. Pozostawiany sam sobie sprawi, że człowiek zacznie być napełniany przypadkowymi treściami, które go uformują przypadkowo. W zwyczaj szkodzi to człowiekowi, niż mu pomaga.  Rozwój zakłada rozwinięcie, a więc ma w domyśle ciągłe pójście w przód. Nie rozwiniesz papieru toaletowego, taśmy, nitki na szpulce, cofając ich bieg, prawda?

Rozwój osobisty rozumiany, jako świadome i regularne pracowanie nad sobą, swoim charakterem, talentami, możliwościami, umiejętnościami, postrzeganiem świata, przekonaniami, emocjami, reagowaniem, kulturą osobistą, zachowaniem, sposobem myślenia itp., jednym słowem, jak pracę nad sobą, jako bytem duchowo-cielesnym, jest słuszny i szalenie ważny.

W małżeństwie, powinien być skierowany ku mnie, ale z powodu drugiej osoby! Rozwijam się, bo chcę być dobrą żoną. Rozwijam się, bo chcę być dobrym mężem.

Dlatego błędem jest, gdy małżonkowie dbają tylko i wyłącznie o swoje małżeństwo, a nie troszczę się jednocześnie o swój rozwój osobisty. Rozwijając siebie staję się lepszą żoną. A mój mąż rozwijając siebie staje się lepszym człowiekiem, co za tym idzie lepszym mężem dla mnie.

Tak rozumiany rozwój osobisty zatem nie jest egoizmem, a zdecydowanie buduje. Szczególnie, że każda osoba jest niepowtarzalna i dla każdej osoby Bóg ma wyjątkowy plan i warto poświęcać czas, by rozwijać siebie i odkrywać Wolę Boga dla każdego z małżonków indywidualnie. Oczywiście, pierwszym powołaniem małżonków jest małżeństwo, a dopiero potem realizowania powołania specyficznego.

Małżeństwo daje przestrzeń na zmiany i rozwój osobisty

Mój mąż, i w okresie bycia parą, a potem narzeczeństwa i przede wszystkim, teraz, w małżeństwie, jest ogromnym wsparciem dla mnie. Jego miłość sprawiła, że ja chciałam i chcę się zmieniać i być lepszym człowiekiem. Mój rozwój osobisty mam tak zaplanowany, żeby nie przeszkadzał w życiu małżeńskim. Zawiera przykładowo modlitwę i kontakt z Bogiem, czytanie książek, naukę j. obcych, prowadzenie mojego bloga, zgłębianie wiedzy psychologicznej, aktywność fizyczną. Wszystko ma swój odpowiedni czas np. nie spędzam godzin na czytaniu, lecz 30 min., co drugi dzień. Dzięki temu większość mojego czasu wolnego jest dla małżeństwa, dla nas.

Muszę tutaj powiedzieć, że w małżeństwie bardzo się zmieniałam. Jako żona rozwinęłam się na wielu dziedzinach:

  1. Duchowość
    Pomimo, że jestem osobą wierzącą to dopiero przykład życia mojego męża sprawił, że pogłębiłam niesamowicie relację z Panem Bogiem. To właśnie mój małżonek heroicznie wstaje wcześnie rano, by odprawić medytację i mieć czas tylko z Bogiem, chodzi do spowiedzi często i regularnie, ma kierownika duchowego. To on zabiegał o to, bym pojechała na rekolekcje. Jego przykład podniósł mnie w trudnym momencie wątpliwości w wierze.
  2. Emocje
     
    Jestem osobą emocjonalną. Zawsze wszystko mocno przeżywałam i często nie radziłam sobie z emocjami. Teraz ze spokojem mogę napisać, że to moja przeszłość. Kiedy na początku naszego małżeństwa nie radziliśmy sobie z moimi wybuchami złości i płaczu, żeby nie ranić męża zaczęłam szukać pomocy. Pomimo, że psychologią interesuję się od ponad 11 lat, to kwestia emocji była u mnie słabym punktem. Często szewc bez butów chodzi i tak było w moim przypadku. Znajomość tematu i wiedza nie były wstanie mi pomóc, gdyż moje reakcje miały głębokie korzenie w dzieciństwie i potrzebowałam tutaj terapii. Troska męża i jego zamartwianie się tym, jak reagowałam, popchnęły mnie do zmian i to bardzo głębokich oraz trwałych w kwestii emocji.
  3. Gotowanie

    Zaskakujące było dla mnie odkrycie, że lubię gotować. Codzienne gotowanie sprawiło, że mocno rozwinęłam swój talent kulinarny. Spontanicznie wymyślam potrawy i rzadko kiedy sięgam po gotowe przepisy. Gotowanie jest ważną częścią mojego życia małżeńskiego. Bardzo lubię przygotowywać ciekawe i urozmaicone jedzenie, do tego dekorować stół na specjalne okazje, jak np. małe rocznice z kolacją ze świecami.
  4. Umiejętności dobrego coacha

    Uważne słuchanie, zadawanie odpowiednich pytań, empatia, motywowanie… Tak te bardzo ważne umiejętności mojego zawodu w praktyce zdobyłam w małżeństwie! Co więcej, mój mąż bardzo chętnie dawał mi informację zwrotną odnośnie naszych dialogów w postaci, że za dużo mu przerywałam albo byłam niecierpliwa w słuchaniu lub chciałam dawać rady, kiedy on ich nie potrzebował. Dzięki jego szczerości wypracowałam w sobie cechy dobrego coacha i to na wysokim poziomie. Mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że jestem dobra w tym, co robię zawodowo.
  5. Zadbanie o ciało i akceptacja

    Kiedy jest się prawdziwie kochanym to znikają kompleksy i niskie poczucie własnej wartości, gdyż Twój mąż/ żona widzi w Tobie tę wartość, której się samemu nie dostrzega. Troska mojego męża o moje zdrowie sprawiła, że z radością dbam o swoje ciało, bez wyrzutów sumienia, że to jest egoistyczne czy próżne. Wiem, że mój mąż to lubi i choć jest to dla mnie przyjemne, dbam o siebie przede wszystkim dla niego.
  6. Znajomość j. hiszpańskiego i rozwój umysłowy
    Mój mąż w Polsce uczył w szkole j. hiszpańskiego, jako Native Speaker, a także j. ang. On się cieszy, gdy się czegoś uczę. Nie robi mi z tego powodu żadnych wymówek, a nawet mnie zachęca, szczególnie do nauki j. obcych, która idzie mi dość opornie. Nigdy nie usłyszę od męża, że marnuję czas, gdyż przerabiam jakieś szkolenie lub przypominam sobie wiedzę z kursu coachingowego. Mogę spokojnie dbać o mój rozwój intelektualny.

Myślę, że z czasem odkryję jeszcze więcej obszarów, w których się rozwinę właśnie, dzięki małżeństwu.

Dbanie o siebie, jako rozwojowy obowiązek małżeński

Rozwój osobisty jest też dbaniem o siebie i wprowadzaniem zmian. Dużo się mówi o tym, że kobieta powinna dbać o swój wygląd i zdrowie, żeby podobać się mężowi. Obraz „kury domowej”, czyli kobiety zaniedbanej, nieuczesanej, w brudnym ubraniu, jest źle odbierany. Oczywiście nie mam namyśli tutaj, że kobieta ma być perfekcyjną żoną, a nawet jestem przeciwna takiemu podejściu. Jednak warto, żeby właśnie młoda mama trochę sobie odpuściła na rzecz zadbania o siebie, swoje emocje i wygląd.

W jakich obszar możesz dbać o siebie samodzielnie?

W jakich obszarach możesz dbać o swoje małżeństwo?

  • higiena osobista
  • higiena emocjonalna
  • umysł i inteligencja
  • relacja z Bogiem
  • kontakt z przyjaciółmi
  • odpoczynek w samotności
  • praca nad sobą (talenty, charakter, reakcje, zachowanie, przekonania, sposób myślenia, wypowiadania itp.)
  • aktywność fizyczna
  • miłość!
  • budowanie relacji
  • komunikacja, dialog małżeński
  • życie seksualne
  • dzieci, rodzina
  • wspólne otoczenie, dom
  • finanse
  • spędzanie czasu wolnego
  • zdrowie męża/żony

Na koniec kilka słów o zmianach. Dynamiczny rozwój osobisty będzie zakładać zmiany i to wiele zmian. Jedne będą większe i bardziej odczuwalne, inne przejdą spokojnie i bezboleśnie. Ważne, by mieć tego świadomość i akceptować to, jako normalną część życia, szczególnie życia małżeńskiego.

A jak jest u Ciebie? Jakie obszary Twojego życia małżeństwo pozwoliło Ci zmienić? Jak dbasz o swój rozwój osobisty w małżeństwie?